Czemu nie lubię wiadomości

Ten wpis jest częścią mojego starego bloga, prowadzonego w latach 2005-2007 pod adresem dragonee.jogger.pl. Został on zachowany w celach archiwizacyjnych i niekoniecznie reprezentuje moje bieżące stanowisko na dany temat.

Chodzi tu właściwie o większość pokazywanych w popularnych serwisach informacyjnych, gazetach, Internecie, etc. Dawno temu ograniczyłem się z tymi ‚newsami z kraju i ze świata’, sądząc, że jest to jakieś wyjście. No i było, mimo to nie można do końca życia niczego nie wiedzieć.

Kolejne, możnaby powiedzieć, pierwsze (niby sprzeczność, ale jednak ma to jakiś sens) spotkanie z wiadomościami znów pozostawiło niesmak. Nie lubię, gdy ktoś manipuluje mną i zmusza do myślenia w określonym kierunku, a media – może tylko dlatego, żeby się sprzedać, a może nie – usiłują ten gwałt na mnie uczynić. Bo któż to podając suche fakty używa takich figur stylistycznych, jak pytania retoryczne? Należy się zdecydować, albo piszemy opowiastkę sensacyjną, albo opisujemy rzeczowo zdarzenie. W idealnym przypadku nie powinno być tam cienia emocji.

Niestety, wraz ze wzrostem tragizmu nowel z życia wziętych, rosną także reakcje na nie. Nie wiem, czemu, ale odpisywanie na forach publicznych na wieść o np. morderstwie (ach, to temat przedni jest, zyski z niego o wiele większe) staje się sportem, w którym wzmagamy naszą wściekłość i przeciwność światu. Bo na bicie się jesteśmy już za starzy/tchórzliwi/zbyt słabi. Czy tylko ja mam wrażenie, że to może jedynie doprowadzić do wrzodów na żołądku? 🙂

Inspirowane artykułami z gazeta.pl: Dożywocie za zabójstwo w Kutnie oraz Pierwsza biała terrorystka-samobójczyni.

10 komentarzy
  1. 7 grudnia, 2005
  2. 7 grudnia, 2005
  3. 7 grudnia, 2005
  4. 7 grudnia, 2005
  5. 7 grudnia, 2005
  6. 7 grudnia, 2005
  7. 7 grudnia, 2005
  8. 7 grudnia, 2005
  9. 7 grudnia, 2005
  10. 7 grudnia, 2005

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *