Osoby pozaludzkie, a postrzeganie inteligencji

Żyjemy w ciekawych czasach. W roku 2015 Indie zaliczyły delfiny do osób pozaludzkich (ang. non-human persons), nadając im prawa równe ludziom. Jest to pierwszy znany mi przypadek takiego zarządzenia. To pokazuje, jak daleką drogę przeszła nasza cywilizacja od miejsca, w której inteligencję przypisywaliśmy, dość buńczucznie zresztą, tylko i wyłącznie sobie, a jej występowanie w osobnikach było pytaniem z dwoma odpowiedziami — tak lub nie.

Teraz znacznie ostrożniej podchodzimy do tematu klasyfikacji inteligencji na świecie i obalamy mit, że zwierzęta to programy komputerowe nastawione na przeżycie, które nie mogą tworzyć swoich społeczności, rytuałów, zabaw, czy też być kreatywnymi. Prawdę mówiąc, na każdy z punktów jesteśmy w stanie znaleźć przykład.

Zacznijmy od kreatywności. Okazuje się, że dla kreatywności nie potrzebujemy ani ludzi, ani zwierząt. Poniższy film pokazuje, co możemy osiągnąć, jeśli wytrenujemy sieć neuronową do rozpoznawania obrazów, a potem zamienimy wejście z wyjściem, pozwalając sieci „wyobrazić” sobie, co widzi w momencie, kiedy mówimy jej, co ma zobaczyć. W ten sposób można generować obrazy, poezję, co tylko się nam podoba.

Poruszając jeszcze ten temat, polecam zapoznanie się z wpisem Negative Creativity na blogu Star Slate Codex. Autor zauważa, że jeśli chodzi o kreatywność, to jesteśmy całkiem kiepscy w niej jako gatunek.

A jak miewają się delfiny w tym wszystkim? Cóż, lubią bawić się ze sobą, czy to same ze sobą w grupach, czy z ludźmi. Społeczności mogę pominąć, bo prawie wszystkie zwierzęta organizują się w stada. A rytuały i inne przejawy? Artykuł w Newsweeku przytacza kilka ciekawych przykładów:

  1. Samce delfinów dziedziczą swoje imię po matce, a samice dostają nowe imiona, aby nie pomylić ich z matką.
  2. Gramatyka języka, jakim się porozumiewają ma podobną złożoność do naszej.
  3. Delfiny uczą inne delfiny posługiwania się narzędziami.
  4. Przeżywają śmierć członków swojego stada.

Jako ciekawostkę dorzucę jeszcze eksperymentowanie z narkotykami i obraz, który otrzymujemy jest dość zadziwiająco podobny do naszych społeczeństw.


Skoro przez tak długi czas nie mogliśmy zaklasyfikować innego gatunku żyjącego na naszej planecie do istot inteligentnych ze względu na to, że nie byliśmy w stanie się z nimi skomunikować w sposób dla nas wygodny, to zastanawiam się, jak wiele niespodzianek czeka przed nami w przestrzeni kosmicznej. Do tej pory zawsze zakładaliśmy, że inteligencję cywilizacji powinniśmy móc umieścić gdzieś na skali Kardaszewa, ale gdyby nie ręce, to trudno byłoby nam zbudować jakiekolwiek narzędzia, nawet jeśli nie brakowałoby nam intelektu do innych rzeczy.

Stanisław Lem, w książce Solaris pięknie przedstawił formę inteligencji umykającą klasyfikacji przez ludzi. Gdyby dożył 2016 roku, pewnie stwierdziłby, że daleko nie trzeba było szukać.

Nawiasem mówiąc, nasza inteligencja też ma swój limit. Limitem tym jest pojemność ludzkiej czaski. Bodajże Richard Dawkins powiedział słowa, które utknęły mi w głowie, że nie możemy zwiększyć naszej kory mózgowej znacząco, bo poród zabijałby rodzącą matkę. Ta zależność skłania do myślenia, co by było, gdyby, przykładowo, nasze mózgi były półtora raza większe. Albo mniejsze. Jak wtedy wyglądałaby nasza inteligencja? Czy nasze zachowanie byłoby porównywalne z zachowaniem szympansów?

Po delfinach, podobne problemy natury prawnej czekają nas z androidami w przyszłości. A nawiasem mówiąc, jestem ciekaw, co powiedziałyby delfiny, gdyby zapytano się ich o mit stworzenia.


dalsze linki

— http://www.ted.com/talks/susan_savage_rumbaugh_on_apes_that_write?language=en

— https://www.youtube.com/watch?v=YkuO-8hfGhM

No Responses
  1. Sierpień 6, 2016

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *