Odrzuć konwencje

Ten wpis jest częścią mojego starego bloga, prowadzonego w latach 2005-2007 pod adresem dragonee.jogger.pl. Został on zachowany w celach archiwizacyjnych i niekoniecznie reprezentuje moje bieżące stanowisko na dany temat.

Pomimo wszystkich dążeń człowieka do porządkowania otaczającego go świata, czego genialnym przykładem jest wymyślanie nazw dla wszystkich nieznanych przedmiotów i zjawisk celem ich ujarzmienia – wszak to nie dziwota, że `oni’ wzbudzają strach przed nieznanym. Ilu ich jest, jakie są ich cele? Ale gdy tylko nazwać ich ludźmi, zwierzętami, maszynami, wtedy nastawienie się zmienia, nieprawdaż?

Często porządkowanie tego świata nagle zaczyna nas ograniczać pewnymi schematami. Mimo tego, że nie uświadamiamy sobie tego, przestajemy odkrywać świat tak, jak robią to dzieci. Nie sposób nie wspomnieć, że te schematy niekoniecznie muszą być optymalne. Jednak w jakichś warunkach musiały działać, inaczej byśmy ich nie używali.

O ile wszystkie te schematy służą do czegoś i kierują się jakimiś zasadami, z czasem przestajemy je rozumieć i działamy emocjonalnie – ot, bo było dobrze. Nie mieliście nigdy wrażenia, żeby od nowa sprawdzić przetarte ścieżki i zrobić coś zupełnie nietypowego?

Sam jakoś zbytnio nie zastanawiałem się nad tym zagadnieniem, dopóki do myślenia nie dała mi sytuacja, w jakiej znalazłem się z moją przyjaciółką. Skorzystaliśmy bowiem z podłogi w centrum handlowym i siedząc już, oddaliśmy się rozmowie. Niby taka prosta rzecz, ale czy nie wydaje się Wam, że w tzw. życiu codziennym oddziela nas od takich zachowań wielka bariera? Od czasu tamtego zdarzenia zdaję się dostrzegać taką barierę w sobie.

Pomyślmy nad konsekwencjami. Możemy przefiltrować część możliwych wyborów i w danym momencie działać odruchowo, zwalniając świadomość z konieczności ciągłego zastanawiania się nad tym samym ruchem. Z drugiej strony stajemy się przewidywalni – wypalone ścieżki w naszych głowach dominują na tyle nad innymi, że przestajemy zdawać sobie sprawę z ich istnienia.

Raz na jakiś czas wypadałoby jednak uświadomić sobie, że są inne możliwości, choć nie do końca podlegające normom, ale jednocześnie uniezwyklające nasze życie. Według mnie taka alternatywa jest warta poświęconego jej czasu. Oczywiście powinniście na własną rękę odkryć, czy coś takiego jest Wam potrzebne.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *