Następna strona? – poprowadź mnie!

Ten wpis jest częścią mojego starego bloga, prowadzonego w latach 2005-2007 pod adresem dragonee.jogger.pl. Został on zachowany w celach archiwizacyjnych i niekoniecznie reprezentuje moje bieżące stanowisko na dany temat.

Postanowiłem nieco rozszerzyć ostatni wątek o pomysł, który ostatnio mnie nawiedził. Nadaje się on głównie dla osób, które są zainteresowane grzebaniem w kodzie swoich serwisów. I tutaj, na Joggerze na pewno nie jest ich mało.

Wszystkie modele opisane w poprzednim wpisie są modelami czysto generycznymi, w żaden sposób nie łączą się z akcjami użytkownika. Oczywiście, można to zmienić!

Dwie idee połączenia akcji użytkownika wraz z reakcją strony, które wpadły mi do głowy są względnie proste do zaimplementowania a mogę wnieść wiele do poszczególnych rodzajów oprogramowania.

Idea 1: Pierwsza nieodwiedzona strona.

Jedna z najprostszych idei, które mogą być bardzo pomocne w tworzeniu specjalizowanej listy linków dla użytkownika. Załóżmy, że istnieje lista stron od 1 do n. Gdzieś pomiędzy nimi znajduje się strona m, którą aktualnie odwiedza użytkownik. Użytkownik przechodzi następnie na stronę o. Wykonujemy następujące sprawdzenie:

  • Jeśli o < m, podajemy linka do m + 1 jako pierwszej nieodwiedzonej strony.
  • Jeśli o > m, m = o.

    • Jeśli chcemy być jeszcze bardziej poprawni, możemy sprawdzić, czy o > m + 1. Jeśli tak, możemy poinformować użytkownika, że pominął przy przeglądaniu odpowiednią ilość stron i zapytać, czy chce, abyśmy oznaczyli je za nieprzeczytane.
    • Uwaga – domyślnie oznaczamy je za przeczytane, bo jeśli ktoś już
      przeskakuje ileś stron, musi mieć ku temu powód!

Plusem tego rozwiązania jest to, że jeśli chcemy, da się je zaimplementować nawet w JavaScripcie, o ile dostarczymy mu numer aktualnej strony.

Zyskują na tym wielce fora, bo dostęp do wątków jest znacznie uproszczony. Nie jestem ich bywalcem, ale z tego, co wiem, w większości z nich stosowane są od dawna podobne mechanizmy. Jak bardzo pokrywają się z moim pomysłem – tego już nie powiem. 🙂

Problemy pojawiają się w przypadku stron, w których publikacje pojawiają się od najnowszej do najstarszej. W takim przypadku stosowanie powyższej idei mija się z celem – nieprzeczytana treść znaleźć się może nie tylko po jednej, ale po obu stronach listy.

Idea 2: Pozwól użytkownikowi zaznaczyć miejsce, do którego chciałby wrócić

Ta koncepcja jest jeszcze lepsza. W miejscach, gdzie różne wartościowe treści są rozrzucone wśród masy tych nieużytecznych, a jest ich stanowczo za dużo, aby bookmarkować je gdzieś w zewnętrznym serwisie, sami możemy postarać się o to, by zapewnić odpowiednią wygodę czytającym.

Jak? Na każdej ze stron dajemy dodatkowy przycisk, odpowiadający za akcję zapisania. Gdy przeglądamy listę stron, wszystkie zapisane strony z tej listy ukazują się jako linki. Jeśli założymy, że lista stron nie jest zbyt długa, aby mieć więcej niż kilka takich zakładek, użytkownik nie będzie potrzebował ich opisywania. Ale zamiast opisywania, skłaniam się ku innej formie. Niech zakładki mają kilka kolorów do wyboru.

Co dalej? Użytkownik może dostać własną stronę z zakładkami, jakie zrobił i małym wyjaśnieniem kontekstu (chciażby nazwa listy stron, w której dane zakładki się znajdują).

Kwestią sporną jest to, co powinno dziać się z taką zakładką po powróceniu na jej stronę. Przyzwyczajeni jesteśmy do manualnego usuwania wszelkich zakładek w przeglądarkach i specjalizowanych serwisach. Z drugiej strony logika podpowiada, że gdy ktoś wrócił na tą stronę, to w konkretnym celu i nie powinniśmy go zmuszać do dodatkowego klikania, tylko po to, by usunął tą zakładkę. Tą rzecz pozostawiam do przemyślenia ewentualnym implementatorom, specom od usability wyższej klasy ode mnie i wszystkim czytającym. 😉

Pomysł jest stary, jak stare są zakładki do książek. Ale chyba nikt jeszcze czegoś takiego sam z siebie nie zaimplementował w sieci. Głównym problemem tego rozwiązania jest z kolei bardzo łatwa możliwość zniszczenia całej jego używalności, jeśli tylko nie postaramy się utrzymać tego tak prostym, jak tylko można.

Mam nadzieję, że skłoniłem Cię do własnych refleksji. 🙂

7 komentarzy
  1. Sierpień 5, 2007
  2. Sierpień 5, 2007
  3. Sierpień 6, 2007
  4. Sierpień 6, 2007
  5. Sierpień 6, 2007
  6. Sierpień 7, 2007
  7. Sierpień 7, 2007

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *