Gwiazdy spadają w sierpniu

Ten wpis jest częścią mojego starego bloga, prowadzonego w latach 2005-2007 pod adresem dragonee.jogger.pl. Został on zachowany w celach archiwizacyjnych i niekoniecznie reprezentuje moje bieżące stanowisko na dany temat.

A dokładniej – Gwiazdy spadają w sierpniu – montaż na słowa i pamięć.

Spektakl realizowany przez Muzeum Powstania Warszawskiego, w reżyserii Mariusza Libera. Jedno z niewielu, które, nie tracąc nic ze swej nowoczesnej formy potrafią poruszyć człowieka. Chcemy, by to było swoiste misterium, w którym będą się przeplatać głosy i twarze tych, którzy walczyli o stolicę, z twarzami współczesnych aktorów – dyrektor Muzeum Jan Ołdakowski (#).

Ale, gdyby spektakl miał tylko formę przemówień, to nie wywarłby na mnie (z pewnością również na wielu innych) wrażenia. Dlatego też całość okraszona jest koncepcyjnie przemyślanym widowiskiem audiowizualnym, na które zwykłem mówić son et lumiere.

Son… Nowoczesność, nowoczesność i jeszcze raz nowoczesność. Ogólnie mówiąc, muzyka eksperymentalna, nieco dokładniej – instrumental ambient i noise turntablism; grupa Deckonstrukcja przy gramofonach, oraz dwóch muzyków, Raphael Rogiński i Paweł Szambusrki. Pierwszy grał na gitarze dwunastostrunowej, a drugi na klarnecie. Razem tworzyło to niezwykły efekt.

Lumiere… Nietrudno się domyśleć, że i wizualna oprawa nadążała stylem za dźwiękową. Tak więc czarno-białe zdjęcia z archiwów Muzeum pokazywane w szybkich sekwencjach, zapętlone, przeskakujące, jak gdyby coś się popsuło. Można się spodziewać, że wprowadzało to elementy niepokoju.

Póki co, składając te dwa elementy wyszedł koncert muzyki eksperymentalnej, który, oprócz doznań estetycznych, niewiele przekazuje. Gdzie więc te słowa i pamięć, o których mowa w tytule spektaklu? I do czego byli potrzebni aktorzy?

Muzykę i sekwencje zdjęć stworzono jako podkład i tło do gry aktorów, którzy cytowali materiały z Archiwum Historii Mówionej. Wszystkie anegdoty, które opowiadali, były krótkie, pogrupowane zazwyczaj po dwie. W tym czasie muzycy grali spokojny ambient. Następnie następowała sekwencja audiowizualna, a ton muzyki wahał się w zależności od opowiadanych historii.

Właśnie dzięki temu spektakl ma kilkakrotnie większą siłę przebicia. Jest przekonywujący. Dlatego warto wielce go usłyszeć oraz zobaczyć. Szczerze polecam.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *