Dlaczego nie warto się martwić o przyszłość energetyki

Ten wpis jest częścią mojego starego bloga, prowadzonego w latach 2005-2007 pod adresem dragonee.jogger.pl. Został on zachowany w celach archiwizacyjnych i niekoniecznie reprezentuje moje bieżące stanowisko na dany temat.

Jeżeli przyjmiemy artykuł Efekt Searla – generatory elektryczności i latające dyski za wiarygodne źródło informacji, to nasuną się dwa następujące wnioski. Pierwszy, że w razie wydobycia znanych źródeł ropy mamy zapewnione alternatywne źródło energii, drugi, że to nie musi być jedyna rzecz, z której się nie korzysta, gdyż aktualna działalność przynosi sprzedawcom większe dochody.

Sama koncepcja tegoż generatora (dość ciekawa zresztą; teoria mówi, że SEG pozwala na wytworzenie energii elekrtrycznej z cieplnej za pomocą odpowiedniego ustawienia/poruszania pól magnetycznych), gdyby została wprowadzona natychmiastowo, najpewniej wytworzyłaby globalny kryzys gospodarczy, a dość prawdopodobny jest fakt, że mogłaby się ona zakończyć wojną, gdyż koncerny paliwowe raczej nie chciałyby nikomu oddawać swojej kury znoszącej złote jajka.

Wracając do wiary – nie powiem, że całość nie jest dość wątpliwa. Jednak warto jest wierzyć w coś, jeżeli miałoby to nam poprawić humor i sprawić, że będziemy mogli przestać martwić się czymś, w tym wypadku naszą przyszłością. Tak więc i ja wierzę.

3 komentarze
  1. Maj 14, 2006
  2. Maj 14, 2006
  3. Maj 15, 2006

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *