Ubuntu to dla mnie magia

Ten wpis jest częścią mojego starego bloga, prowadzonego w latach 2005-2007 pod adresem dragonee.jogger.pl. Został on zachowany w celach archiwizacyjnych i niekoniecznie reprezentuje moje bieżące stanowisko na dany temat.

Od dłuższego czasu mój mały routerek (ruterek?) z Ubuntu na pokładzie zachowywał się dziwnie. Problem mianowicie był z http. Gdy próbowałem odpalić niektóre strony z maszyny, która stoi za natem, (sam nie wiem, co było regułą) Mozilla zatrzymywała się po połączeniu, a przed odesłaniem nagłówka. Za to z poziomu samego routera lynxem mogłem robić wszystko. Nie byłem także w stanie uploadować plików (w tym także na joggera).

Wreszcie, po zrobieniu szablonu do mojego joga, wkurzony, po pierwszej godzinie, na Windows, ;] przepiąłem mojego Sagema tak, by mieć połączenie bezpośrednie. Po ponownym przełączeniu modemu wszysko automagicznie znikło. Nie wiem dlaczego, mogę się tylko domyślać, że problem leżał dzieś na routowaniu pakietów. Więc dlaczego teraz działa? Może musiał odsapnąć? 🙂

Tags:
5 komentarzy
  1. Lipiec 18, 2005
  2. Lipiec 18, 2005
  3. Lipiec 18, 2005
  4. Lipiec 18, 2005
  5. Lipiec 18, 2005
  6. Lipiec 24, 2016

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *